Image default
Depresja

Dlaczego popełniłem samobójstwo…

Droga Córko, Mamo, Przyjaciele i Znajomi…

Zostawiam Was w bólu i z wieloma pytaniami dlaczego…

Na moją decyzję złożyło się wiele czynników i nie powstała ona z dnia na dzień, od lat męczyłem się w samotności i doskonale rozumiem teraz kawałek z piosenki Dżemu — Whiskey.

Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam.
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam.
Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej żyć.
Lecz nie wiedzą o tym ludzie,
Że najgorzej w życiu to,
To samotnym być, to samotnym być.

Można to sparafrazować

Depresjo moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam.
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam.
Mówią depresja to nie wszystko, można bez niej żyć.
Lecz nie wiedzą o tym ludzie,
Że najgorzej w życiu to,
To samotnym być, to samotnym być.

A może to głupio brzmi, nie wiem, nie mnie to juz oceniać. Tak więc tylko ona mnie pokochała i została ze mną do końca moich dni. Jednak ta miłość nie była łatwa, zabrała mi wszystko, radość, przyjaciół, znajomych. Zabrała mi wszystko, jednak sama ona to za mało. Dodatkowo problemy finansowe, długi, brak perspektyw, choroba najbliższych, długo by wymieniać. Na jedno nie mogłem nigdy narzekać na pomoc i wsparcie. Choć i tak wiele zrobiono by wyciągnąć mnie, jednak nikt nie wiedział, czego tak naprawdę mi najwięcej brakowało. Dziś mogę Wam powiedzieć. Brakowało mi kontaktu z drugą osobą na żywo. Brakowało mi kogoś, dla kogo bym rano się obudził i chciał żyć. Tak naprawdę byłem sam pośród tłumu. Wiele razy czytaliście na wallu ten wpis:

Samotny pośród tłumu…

Tak to niestety jest. Mamy setki znajomych, z czego tak naprawdę nie mamy nikogo. To tylko profile w social mediach.

Żyjemy w sterylnych bańkach, gdzie starannie od izolowani kontrolujemy swoją rzeczywistość. Nie spotykamy się, bo przecież łatwiej napisać coś komuś przez komunikator. Tak jest łatwiej, bezpieczniej, a wszelkie nasze problemy przepracowujemy na terapiach. Tak na terapiach, z psychologiem. Stajemy się obcymi, na ziemi. Umiemy tylko w prosty sposób się komunikować. Nasze rozmowy to już nie są zdania, tylko emotikony, gify, i wyrazy napisane jak nam zabraknie znaków graficznych.

Sztuka konwersacji zanika, zanika wszystko, co pozwalało nam na bycie człowiekiem. Zabijamy się powoli i doprowadzamy się do skrajnych czynów z pozbawieniem się życia włącznie.

Miałem wielu znajomych. Ich życie może nie jest idealne, ale zawsze mają kogoś, do kogo wracają. Ja nie mam nikogo i nie będę miał. Dlatego tak bardzo nie lubię okresów przedświątecznych, urodzin itp. Dlatego bo samotność i ból, jaki mi ona sprawia, są nie do zniesienia. Może dlatego też popełniłem samobójstwo?

A może dlatego, ze nie mogę znaleźć sobie ukojenia? Może dlatego, że cierpię i postanowiłem to przerwać?

A może wziąłem sobie do siebie najczęstsze porady, jakie słyszę i czytam?

No tak ogarnąłem się i zrobiłem coś dla siebie w końcu… Tak to były dobre rady, dzięki nim mnie już nie ma.

Jak to czytacie, to pewnie jestem już przemielony przez wagony towarowe. Pociąg nie zatrzymał sie a moje resztki, są właśnie rozszarpywane przez dziką zwierzynę.

A jeśli przypadkiem mnie zidentyfikują, to w liście, który pozostawiłem w domu, mają wytyczne, co do ostatniej woli oraz że mają mnie spalić i wysypać do śmieci, lub na wysypisku. Jakie życie taka śmierć, bez nikogo samotnie po prostu jak śmieci się wysypuje tak i mnie pochować w taki sposób.

Dlaczego popełniłem samobójstwo…

Tak to pytanie i tytuł jest dramatyczny, bo inaczej by nikt tego nie czytał. Czytacie to w strachu, że odebrałem sobie życie.

Niestety, ale muszę…

WAS ROZCZAROWAĆ

ŻYJĘ I WALCZĘ, PONIEWAŻ OBIECAŁEM TO PEWNEJ OSOBIE I SOBIE, ZE NIE PODDAM SIĘ.

Prowadzę nierówną walkę z chorobą, która zabija równie skutecznie co nowotwory i choroby serca. Tak jest to 3 lub 4 przyczyna zgonów na świecie. Tak naprawdę depresja jest tematem tabu. Nikt nie chce o niej rozmawiać, a wszyscy ją mają. Tylko przez to „wszyscy” cierpią osoby, które tak naprawdę na nią chorują. Reszta może mieć obniżony nastrój, lub sezonową, która szybko mija.

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ od wielu lat choruję na depresję, prawdopodobnie choruję na nią od dziecka, ale nie byłem zdiagnozowany. Zawsze na uboczy, odludek, nigdy nikt nie chciał ze mną się przyjaźnić, czy zapraszać na imprezy. Skłamałbym, że nie miałem przyjaciół miałem, ale oni też odeszli.

Depresja jako choroba, jest jeszcze nie do końca poznana, jednak sporo już o niej wiadomo. Nie jest to choroba, stricte psychiczna. Zdawałoby się, że chory na depresje to człowiek chory psychicznie, nie do końca. Prawdziwa depresja polega na zaburzeniu wychwytywaniu serotoniny (hormon szczęścia) z organizmu, przez receptory. I tak chory na depresje nie odczuwa, jak zwykły szczęścia, przyjemności itp.

Tak naprawdę człowiek chory na depresję może wyglądać tak…

Albo tak

Tak raz smutny, raz wesoły. Kiedyś też byłem duszą towarzystwa, organizowałem spotkania, wypady, wyjazdy. Dziś jestem nikim. Depresja pozbawiła mnie człowieczeństwa. Dziś bardziej patrzę na siebie jako to coś, śmieć, pasożyt, ale nie człowiek, na to nie zasługuję. Tak samo jak nie zasługuję na to, by być kochanym, lubianym, nie zasługuje na nic pozytywnego.

Dlaczego nie rozmawiamy?

Nie wiem, każdy z nas ma jakieś problemy, każdy z nas zmaga się z czymś. Brak czasu, pęd za karierą. Sporo ludzi ma rodzeństwo i ma kogoś, kto go wesprze, a co wtedy kiedy pochowasz prawie całą rodzinę, twoja najbliższa osoba przejdzie dwa udary, a dziecko żyje we własnym świecie i też ma oznaki depresji, a ty nie możesz z tym nic zrobić?

No właśnie… Co robić, jeszcze w dodatku jesteś jedynakiem i nie masz, juz nikogo z kim możesz porozmawiać. Zamykasz się w sobie i żyjesz, bo musisz. Wszyscy ci mówią, że musisz żyć, że życie jest piękne. A ty szukasz swojego miejsca na świecie, ale pełno ich…

tutaj kolejny cytat z piosenki

Zabrałeś razem z sobą tajemnice swe, zgubiłeś gdzieś do życia chęć.
Uciekać jest najłatwiej, chociaż nie masz gdzie
Wszędzie pełno Twoich miejsc, jeszcze jesteś z nami

Słuchając opowieści, których finał znasz, to jaką szansę miłość ma
Utrzymaj jednak wiarę i zachowaj twarz
Tyle mamy w sobie zła, ile widzą inni

Tak to piosenka Artura Gadowskiego z filmu Szczęśliwego Nowego Jorku. Tak naprawdę to jest bardzo smutny film.

Przeraziliście się?

Na pewno, ja jednak walczę i żyję, dopóki mam jeszcze, choć iskierkę nadziei i do kogo otworzyć pysk to nie poddam, się. Czeka mnie długa droga do wyjścia na prostą, ale jest jedna osoba, która pokazuje mi ostatnio, że warto. Obiecałem jej to i dotrzymam, masz moje słowo M.

Dlaczego powstał ten wpis?

Jaki w tym jest sens?

Dlatego, że przez czasy, w jakich żyjemy, tracimy to, co jest najcenniejsze w życiu, tracimy bliskość. Tracimy więzy społeczne i emocjonalne. Idziemy do psychologa, do trenera ito, ale nie otwieramy się przed znajomymi, (to czasem można zrozumieć), ale co najgorsze nie otwieramy się przed bliskimi. Oddalmy się od siebie i żyjemy jak filmie Surogaci. Nasze życie staje się wirtualne, pomimo że jest prawdziwe.

Kiedyś problemy rozwiązywało się wspólnie, z rodziną, przyjaciółmi, kolegami, dziś płacimy za to, by ktoś nam powiedział jak żyć!!!!! Płacimy za to, by ktoś za nas rozwiązał problemy, lub nauczył je rozwiązywać.

A jak już przekroczymy cienką czerwoną linię, wypalimy się, nie poradzimy sobie ze stresem, stajemy nad przepaścią, gdzie czeka ona Depresja i cieszy się na nowego partnera życiowego. Czeka, namawia, pokazuje piękno i tylko zrób ten kroczek i spadnij w przepaść w jej objęcia. Jak już wie, że cię ma, to wtedy pokazuję swoją siłę. Tylko ludzie chorzy na depresję tak naprawdę wiedzą co przeżywają. A uwierzcie mi, że koszmary senne z dzieciństwa to przy tym jest jak balsam.

Teraz ważna tabela. o której nikt nie wie, albo mało osób wie. Jak rozmawiać z osobą w depresji

Czego nie mówić osobie chorej na depresję Co mówić osobie chorej na depresję
OGARNIJ SIĘ JESTEM Z TOBĄ
PRZESADZASZWIDZĘ, ŻE BARDZO CIERPISZ
PRZESTAŃ SIĘ UŻALAĆJAK MOGĘ CI POMÓC
UŚMIECHNIJ SIĘ
INNI MAJĄ GORZEJ
NIE WIEM CO CZUJESZ, ALE SZANUJĘ TO
JUTRO BĘDZIE LEPIEJ NIE ZOSTAWIĘ CIĘ
WYJDŹ DO LUDZI, RUSZ SIĘ ZAUFAJ MI, CHCĘ CI POMÓC
TO PRZEZ LENISTWO …
WMAWIASZ SOBIE…
NIE PODDAWAJ SIĘ, WYJDZIESZ Z TEGO
DAJ SPOKÓJ!!!JESTEŚ DLA MNIE BARDZO WAŻNA/Y
MAM CIEBIE DOSYĆ I TEGO MARUDZENIAKONIECZNIE IDŹ DO SPECJALISTY. PÓJDĘ Z TOBĄ RAZEM DAMY RADĘ. POMOGĘ CI

Tak to mniej więcej wygląda, to są tylko niektóre słowa, które człowiek w depresji nie zrozumie, wręcz mogą doprowadzić, że zapadnie się w swojej psychice i może się nawet przez to zabić, bo ciągle to słyszy zamiast tej drugiej strony.

Co najważniejsze, depresja lubi samotność, wtedy czuje się najlepiej. Tak wtedy pokazuje swoją moc i dlatego jeśli ktoś choruje na depresję, unika kontaktu z ludźmi. Unika spotkań, rozmów, ale może być też inaczej. Dlatego tak trudno często rozpoznać depresję.

Wiele razy słyszę, żebym poszedł do hospicjum, do ludzi chorych na raka. Pytanie tylko, czy aby chory na depresję, jest dobrym człowiekiem, by iść do tego typu obiektów?

Odpowiem …

NIE, a dlaczego? Z mojego doświadczenia z walką z tą chorobą wiem, że to odebrałoby mi resztki nadziei, co gorsze stan psychiczny osoby na depresję mógłby spowodować, ze osoba walcząca o życie poddałaby się. Więc zanim zaproponujecie, to pomyślcie, o co lekarze najbardziej walczą przy nowotworach…

Odpowiem, Wam, byście nie musieli myśleć. Lekarze walczą na kilku frontach. Walczą, by zwalczyć raka, walczą by głowa (bo od niej dużo zależy) była nastawiona na walkę i walczą by człowiek chory na raka, nie wpadł w depresję, bo wtedy przegrywa. A wy chcecie osobę, która ma często myśli samobójcze posyłać do ludzi, którzy walczą o każdą chwilę życia.

Chory na depresję, czuje się osamotniony, niechciany. Odrzuca wszelką pomoc. Często nawet nie przyznaje się, jak bardzo cierpi. Ci, co tłumią w sobie, najczęściej popełniają samobójstwo. Jednak ci, co mówią, że sobie życie odbiorą, też to robią i to, że jak sie o tym mówi, to się tego nie zrobi to mit. Straciłem w życiu wiele osób, wiele razy patrzyłem na śmierć.

Widziałem jako dziecko, jak moja mama próbowała popełnić samobójstwo. Widziałem, jak walczyli o jej życie. To prawdopodobnie zaważyło na tym, że ja też choruję. Ja jednak walczę od lat i staram się wygrać. Jednak samotność i bycie samemu, mnie powoli zabija. Jednak wstaję, co rano robię swoje i walczę. Upadam i powstaje. Choć sił mi coraz bardziej brakuje, to jeszcze walczę i nie użalam się nad sobą, wbrew pozorom nie użalam się. Czasem czytacie smutne wpisy, może dlatego, że rozpaczliwie szukam pomocy. Szukam cały czas odpowiedzi na pytanie:

Dlaczego warto żyć?????

Może w końcu znajdę odpowiedź na to pytanie. Może znajdę odpowiedź, dlaczego moi dobrzy znajomi sobie odebrali życie. Nie umiem sobie tego darować, że jako chory na depresję nie zauważyłem, jak bardzo cierpią.

Nie umiem sobie darować wiele rzeczy, obwiniam się o jeszcze więcej, ale o tym może w następnym wpisie.

Ciąg dalszy nastąpi we wpisie, dlaczego żyję i będę żył

Pozdrawiam Was Pan Kosmita aka Staszek

1 comment

Krzysiek 14 grudnia 2019 at 23:21

Luzik nie jesteś sam. Czuję się jak wariat we własnej głowie.
Zabić się, jest myślą, która przechodzi przeze mnie, co chwilę, godzinę.
W sumie ze wszystkimi Twoimi historiami, matką, to samo, bez odstępstwa czuję i miałem. Tylko mnie dopadło, tylko mam dzieci, córkę i kurwa trwam, jak baran, który sobie z tym nie radzi. Problemów miliony, ucieczka, przez mękę.
Toczę w kierunku zagłady, nawet najpiękniejszy uśmiech nie pomaga, kiedy chcę zagłady.

Reply

Leave a Comment